SYMBIOZA I AUTONOMIA. Trauma symbiotyczna i miłość wolna od uwikłań Franz Ruppert

Dostępność: duża ilość
Wysyłka w: 7.06 (przerwa urlopowa)
Cena: 59,00 zł 59.00
ilość szt.
Zyskujesz 50 pkt [?]
dodaj do przechowalni
Ocena: 4.33333
Kod produktu: B9A6-9237B

Opis

Potrzeba symbiozy i bliskości oraz potrzeba samodzielności i autonomii towarzyszą nam przez całe życie – niezaspokojone w dzieciństwie mogą przerodzić się w traumę symbiotyczną i uwikłanie, które skutkują tym, że ludzie:

W relacji z rodzicami oscylują nieustannie między miłością a nienawiścią.
- Nie potrafią uwolnić się wewnętrznie od rodziców mimo, że relacja z nimi nigdy nie była dobra, albo rodzice już nie żyją.
- Mają z własnymi dziećmi trudne, nie dające się naprawić relacje.
- Pozostają w związkach z partnerami, do których nie czują miłości i których już nie szanują. Wikłają się coraz bardziej – nie są w stanie żyć razem, ani się rozstać.

 

Symbiotyczne trzymanie się rodziców u niemowląt i małych dzieci jest absolutną koniecznością zapewniającą im przeżycie. Co się dzieje jednak, kiedy nasze dziecięce symbiotyczne potrzeby nie zostają zaspokojone w sposób bezwarunkowy?

Jakie są skutki, kiedy rodzice nas nie chcą i nie kochają, kiedy się od nas odwracają, wycofują i opuszczają nas w fazie, kiedy jesteśmy jeszcze mali i ich potrzebujemy?

Czy czeka nas potem tylko wieczna frustracja i wewnętrzna samotność?

Czy też będziemy przez całe życie o rodziców zabiegać i na dodatek dźwigać ich cierpienie, w nadziei, że może nas pewnego dnia mimo wszystko pokochają i zaakceptują?

Czy musimy z powodu zależności od nich rezygnować z własnego szczęścia?

Czy zdradzamy ich, kiedy odchodzimy z domu, nie chcemy dłużej z nimi mieszkać i nie chcemy im więcej służyć swoją miłością i pocieszeniem?

Czy musimy się z tego powodu czuć winni?

A jak to wygląda, kiedy przyjmiemy perspektywę rodziców?

Kiedy widzimy, że dziecko w żaden sposób nie chce stać się dorosłe?

Kiedy odmawia wzięcia odpowiedzialności za swoje życie, żyje na koszt rodziców, lekceważy ich, obraża i wykorzystuje, bierze narkotyki czy stosuje przemoc?

Czy rodzice muszą się na to wszystko godzić, czy też wolno im pokazać takiemu dziecku drzwi?

Czy miłość matczyna albo ojcowska musi wszystko wybaczać?

Czy wolno nam, jako dorosłym, posiadać symbiotyczne potrzeby?

Czy miłość do partnera jest w podobnej mierze symbiotyczna jak miłość do ojca albo matki?

Ile miłości, oparcia, pomocy i poczucia bezpieczeństwa potrzebujemy w dorosłym życiu?

Ile odpowiedzialności za partnera powinniśmy wziąć, kiedy mu się źle wiedzie?

Co powinniśmy przejąć, aby mu ulżyć, a czego w żadnym wypadku nie?

Czy musimy przez całe życie znosić niesamodzielność partnera czy małżonka, który nie chce wziąć za siebie odpowiedzialności?

Czy wolno nam wskutek własnej emocjonalnej niesamodzielności przeszkadzać dzieciom lub partnerowi w ich rozwoju i pójściu własną drogą?

 

Można powiedzieć, że rysują się dwie alternatywne relacje między symbiozą i autonomią – konstruktywna symbioza i prawdziwa autonomia z jednej strony oraz destruktywna symbioza i pozorna autonomia z drugiej.

Kto osiągnął pewien stopień autonomii, ten jest w stanie konstruktywnie współistnieć z innymi. Kto jest wewnętrznie rozszczepiony, potrzebujący i niespełniony, ma skłonności do tego, by podporządkowywać się innym lub wynosić się ponad nich i próbować nad nimi panować. W symbiotycznych uwikłaniach własna wola jest wolą dopasowania się. Dopasowywanie się czyni człowieka bezbarwnym i bezkształtnym. Człowiek płynie z innymi i z tłumem, myśli i czuje tak jak oni. Wierzy, że jest w tej większej całości bezpieczny i nie potrafi sobie wyobrazić istnienia bez tego zewnętrznego uniwersum. Staje się przez to łatwy do zmanipulowania i zachowuje jak chorągiewka na wietrze. Idzie za każdą modą i wskakuje do każdego pociągu, który właśnie przejeżdża. Myśli bezkrytycznie, jest łatwowierny i nie sprawdza, czy to, co twierdzą inni jest prawdą.

W destruktywnych relacjach symbiotycznych trzeba nieustannie manipulować. Wygłaszane są piękne mowy o tym, co rzekomo łączy tych, którzy zajmują ważniejszą pozycję społeczną z tymi, którzy są od nich zależni. Kiedy ktoś odważa się zniszczyć iluzję pięknego, harmonijnego współżycia, czekają go zakazy i kary. Symbiotycznie uwikłana miłość nie jest zdrowa, gdyż kurczowo chwyta się drugiego człowieka, pragnie go posiąść, zawładnąć nim, rywalizować z nim, wywiera na niego nacisk i szantażuje, wysuwa oczekiwania, które druga osoba może spełnić jedynie kosztem własnych potrzeb i interesów. Taka miłość jest iluzją, nie widzi drugiego takim, jaki rzeczywiście jest, lecz tworzy sobie jego wizerunek w oparciu o to, czego sama pragnie i potrzebuje.

 

Odziedziczone traumy

Jednym ze skutków uwikłania symbiotycznego w rodzinie jest to, że jesteśmy niejako psychicznie „podłączeni” do traum swoich rodziców i dziadków – do ich bolesnych traumatycznych przeżyć, którą nam nieświadomie przekazali – do ich lęków, rozpaczy, żałoby, co skutkuje w naszym życiu wpadaniem „bez powodu” w stany depresyjne albo psychotyczne z nieadekwatną percepcją rzeczywistości. Uwikłanie często też objawia się poczuciem beznadziei i niemożnością znalezienia życiowego celu.

Z teorii traumy wynika, że ludzie, którzy przeszli doświadczenie traumy nie potrafią wchodzić w zdrowe i nieobciążone związki z innymi ludźmi, ponieważ wskutek traumatyzacji utracili kontakt z samym sobą i z tego powodu nie są w stanie właściwie pojmować otaczającego ich świata. Wskutek zerwania emocjonalnej łączności świata wewnętrznego ze światem wewnętrznym nie rozumieją samych siebie i nie potrafią w wystarczającym stopniu zrozumieć innych. Postrzegają otoczenie poprzez krzywe zwierciadło swego własnego wnętrza, widzą w nim obrazy, które stworzyła trauma. To nadzwyczaj negatywne oddziaływanie traumatyzacji dotyczy zwłaszcza bliskich emocjonalnych relacji, zatem przede wszystkim relacji między rodzicami i dziećmi oraz między dorosłymi partnerami. Więź i trauma pozostają dlatego w bardzo ścisłej zależności. Trauma pozostawia ślad w postaci ekstremalnego lęku, który nie pozwala na budowanie zdrowych relacji.

Traumy i symbiotyczne uwikłania sprawiają, że mimo iż ludzie robią się starsi, nie stają się przez to bynajmniej dorośli, nawet wtedy, kiedy zostają rodzicami. Dlatego proces wewnętrznego doroślenia potrzebuje często terapeutycznego wsparcia. Kiedy w ramach tego procesu udaje się coraz lepiej zintegrować rozszczepienia pochodzące z własnych traum oraz zdystansować w stosunku do traum przejętych od innych, wtedy nadchodzi moment wewnętrznego zamknięcia własnego dzieciństwa i podjęcia życia bardziej tu i teraz.

 

Produkty powiązane

Opinie o produkcie (0)

Dlaczego warto kupować w Madrosc.pl
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl